wtorek, 11 grudnia 2012

02. Jego każde wypowiedziane słowo bolało mnie tak bardzo.

Czy łatwo znaleźć prawdziwego przyjaciela który będzie w pełni oddany i wyrozumiały ? Właściwie to na czym polega przyjaźń ? Na spotykaniu się z zaufaną osobą ? Na mówieniu sobie wszystkiego i swoich uczuciach ? Czy może po prostu darzeniu tej osoby ogromnym zaufaniem i traktowaniu jej jak bliskiej ci osoby ? Te pytania wydają się proste i odpowiedź na nie jest krótka i szybka. Wcale nie są proste jak się wydaje ponieważ ciężko jest znaleźć osobę godną naszego zaufania, która mogła by być naszym prawdziwym przyjacielem. Może już znalazłeś taką osobę i myślisz, że możesz dać jej miano przyjaciela, ale w końcu i tak po jakimś czasie dowiadujemy się jaka ona jest na prawdę. Przyjacielem możemy nazwać osobę której ufamy bezgranicznie, wiemy, że zawsze możemy na niej polegać gdy mamy jakiś problem, będzie darzyła nas wsparciem i pomagała w trudnych decyzjach i zawsze będzie umiała wysłuchać i pocieszyć. Przyjaciel to osoba która będzie płakała razem z tobą gdy spotka cię coś przykrego bądź cieszyła się twoim szczęściem. Ja znalazłam takich przyjaciół. Są nimi Christiana, Rebecca i Jeydon. Może nie raz się kłóciliśmy to i tak nadal się przyjaźnimy. Jeszcze żadna rzecz nas nie poróżniła i mam nadzieję, że tak pozostanie jeszcze długo. Za nic w życiu bym ich nie wymieniła na coś innego. Jacy są tacy są, ale to są moje głupki z którymi kocham spędzać czas.
Jechałam na tej desce tak szybko jak tylko potrafiłam, ale i tak on był szybszy. Nie poddawałam się nadal próbowałam go dogonić i w końcu wymyśliłam, że pojadę na skróty. Jadąc alejką rozpędzona do granic możliwości z cudem wymijałam ludzi. Lecz na końcu drogi nie wyrobiłam na zakręcie i wpadłam na kogoś powodując, że wylądowaliśmy na ziemi. Podniosłam głowę do góry by przeprosić tego kogoś, bo było mi trochę głupio, ale gdy to zrobiłam moje serce na chwilę stanęło. Zamarłam. Nie potrafiłam z siebie wydusić ani jednego słowa. Nie umiałam uwierzyć własnym oczom. Czy to sen ? Najwidoczniej tak. Te same oczy, ten sam uśmiech, tylko fryzura lekko przycięta. Z wyglądu prawie nic się nie zmienił tylko trochę wydoroślał. On jedynie patrzył na mnie jakoś dziwnie.
-Wstaniesz ze mnie czy mam wezwać ochronę ? - syknął. Nie poznał mnie. Posmutniałam lekko wstając z niego chciałam po prostu odejść, ale on mnie zatrzymał.
-A przepraszam to co ? Chyba należą mi się jakieś przeprosiny za ten najazd na moją osobę - stanął z założonymi rękoma i wyczekiwał odpowiedzi z mojej strony. Ciężko mi było nawet bardzo powiedzieć te jedno głupie słowo. Gdy już otwierałam usta wielka gula stanęła mi w gardle uniemożliwiając mi jakiekolwiek wypowiedziane słowo. On tylko coraz bardziej się niecierpliwił.
-Jesteś niemową ? Nie rozumiesz tego co do ciebie mówię czy jak ? - wywrócił oczami.
Jego każde wypowiedziane słowo bolało mnie tak bardzo. Łzy mi się zbierały w oczach.
-Przepraszam - szepnęłam cicho i niezrozumiale przez moją gulę w gardle. Po twarzy zaczęły mi łzy lecieć. Wzięłam swoją deskę i pobiegłam w stronę skate parku zostawiając go tam samego. Pobiegłam do moich przyjaciół którzy chodzili po skate parku chyba poszukując mnie. Nie wiele myśląc podbiegłam do nich.
-O..Nathalie...gdzieś ty była szukaliśmy cię - uśmiechnęła się Becca, ale widząc moją zapłakaną twarz zaraz zaczęła się pytać co się stało tak jak i pozostali.
-Nie uwierzycie...on wrócił..widziałam go... - zaczęłam ścierać łzy wierzchem dłoni.
-O czym ty gadasz ? - zdziwili się.
-Justin...widziałam go...wpadłam na niego jak jechałam na desce - pamięcią wróciłam do sceny która miała miejsce kilka minut temu.
-To nie możliwe... - Becca pokręciła głową nie dowierzając.
-Chciałabym... - łzy ciągle zbierały mi się w oczach - zmienił się...cholernie się zmienił.
Pociągnęłam nosem.
-Cii..już dobrze - Chris, Jey i Becca przytulili mnie pocieszając - on nie jest tego wart.
Ja to wiem, mój rozum też, ale czy moje serce to wie ? No jak widać nie. Czemu osoby na których nam tak zależy sprawiają nam tyle bólu ? Czasami chciałabym mieć wszystko i wszystkich w gdzieś. Chciałabym myśleć tylko o sobie i być tą pieprzoną egoistką, ale ja tak nie umiem. Nie potrafię. Mi w porównaniu do innych Bóg dał serce. Potrafię kochać i myśleć o drugiej osobie, ale czasami to odbija się przeciwko mnie. Często ludzie mnie ranią nawet o tym nie wiedząc. Z natury jestem wrażliwa, chociaż nigdy tego nie pokazuję. Potrafię jak trzeba postawić się komuś i powiedzieć coś na zrozumienie. Mam tak jakby dwie osobowości jedna część mnie to ta spokojna, wrażliwa i miła, a ta druga to szalona, wybuchowa i czasami wredna. Ciężko mi jest, ale od czego mam przyjaciół którzy mi pomagają ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz