Minęły już cztery lata. Cztery długie cholerne lata. Nadal się nie pogodziłam z jego utratą. Próbuję zapomnieć, ale za każdym razem gdy go widzę w telewizji wspomnienia wracają jak bumerang. Był moim przyjacielem na którym mi bardzo zależało. Może nawet za bardzo. Gdyby mi nie zależało łatwiej byłoby mi zapomnieć. Dlaczego to mnie tak boli ? Obiecywał, że nie zapomni...,że zawsze będzie pamiętał od czego zaczął, gdzie się wychował i o swojej przeszłości. Złamał obietnicę. Nie dotrzymał jej. Ta sława tak go zmieniła i zrobiła z mózgu wodę sodową. Kiedyś gdy nic nie miał to bardziej wszystko doceniał. A teraz ? No właśnie...teraz ma wszystkiego pod dostatek i ciągle mu mało. Jak mógł tak bardzo się zmienić ? Zapomniał o mnie jak i o naszych przyjaciołach tak szybko jak zaczął swoją karierę. Z moich rozmyślań wyrwała mnie Becca szturchając w ramię. Spojrzałam na nią zdezorientowana.
-Przepraszam zamyśliłam się - uśmiechnęłam się przepraszająco do każdego.
-A ty znowu o nim myślisz ? Lia...mięły już cztery lata on już pewnie cię... - przerwałam jej.
-Nie pamięta..wiem o tym bardzo dobrze - westchnęłam, a uśmiech zszedł mi z twarzy - mi cały czas na nim zależy...chociaż minęło już tyle czasu ja nadal nie potrafię o nim zapomnieć.
Wszyscy patrzeli na nie ze współczuciem wypisanym na twarzy.
-Nathalie...ja cię rozumiem, że ci jest trudno...,ale musisz o nim zapomnieć tak będzie dla ciebie lepiej - Jey poklepał mnie po ramieniu.
Łatwo mu to mówić. Jak ja mam zapomnieć skoro ciągle coś mi o nim przypomina ? Jak bardzo bym nie chciała to i tak ciągle nie mogę wyrzucić go z mojej głowy. Jak bardzo bym się nie starała to nie umiem. Nie mogę, nie potrafię od tak o nim zapomnieć i udawać, że on już dla mnie nie istnieje. Najbardziej mnie boli, to, że on nigdy nie wiedział co do niego czuję. Nie zdążyłam mu o tym powiedzieć, gdy byłam gotowa mu to wyznać, to było już za późno. Zniknął z mojego życia tak szybko jak się pojawił. Ja dalej czuję jakby był, a tak na prawdę go już nie ma i nigdy nie będzie. Nigdy się nie dowie o moich uczuciach. Dobra Lia musisz przestać się użalać nad sobą przynajmniej nie wtedy kiedy są Chris, Jey i Rebecca.
-Co powiecie na skate park, a później duże lody na poprawę humoru ? - chciałam w jakiś sposób zmienić temat.
-Dla mnie spoko - stwierdził Christian, a reszta przyznawała mu rację.
Więc każdy udał się do swojego domu, po deskę czy bmx'a. Po jakiś 20 minutach już każdy jeździł po rampach i popisywał się co potrafi. Wszyscy świetnie się bawili z wyjątkiem mnie. Tylko ja jeździłam na desce bez żadnego entuzjazmu. Jak bardzo się nie starałam to moje myśli były przy nim. Zamiast świetnie się bawić to sobie humor psułam. W sumie tak jest każdego dnia od kiedy on wyjechał. Staram się normalnie funkcjonować, ale to nie jest takie proste.
-Nathalie...,a ty czemu nie jeździsz ? - podjechał do mnie Chris na swoim bmx'sie.
-Przecież jeżdżę - wskoczyłam na deskę i zrobiłam na niej dwa triki.
-No jakoś nie widzę - pokręcił głową - ścigamy się ?
Uśmiechnął się cwanie, bo dobrze wiedział, że kocham wyścigi, a tym bardziej z nim.
-No jasne...a ten kto przegra będzie musiał... - zamyśliłam się na chwilę - kupować lody wygranemu przez tydzień.
-Zgoda - zaśmiał się - i tak przegrasz..
-Chyba śnisz.. - wskoczyłam na moją deskę i go wyminęłam.
-Ej to nie fair ! - krzyknął jadąc za mną. Śmialiśmy się cały czas ścigając. Czułam się jak za dawnych czasów. Gdy wszystko było proste i jedynym problemem było to czy kupić sobie lody czekoladowe, czy śmietankowe. Moje życie było wspaniałe do puki nie zaczęło się sypać, a ja nie umiałam się z niego wykopać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz